21.5.10

PLANY BOŻE OBEJMUJĄ WSZYSTKIE DROGI I WSZYSTKIE TĘSKNOTY LUDZKIE (2)

Przypominam, że przerwaliśmy w chwili, w której Bartek mówił, iż ci, którym najwięcej dano, najłatwiej zapatrzeni w siebie zapominają, że są tylko po to, by innym służyć.

— Czy wam jest tak trudno rozpoznać ludzi?
— To nie jest takie proste. Dopiero czyny dowodzą, czym kto istotnie jest. Ludzie kłamią nawet przed sobą, poza tym zmieniają się. Gaśnie w nich ogień miłości i stają się niezdolni do służby, chociaż sami mogą jeszcze o tym nie wiedzieć. Odwołujemy się do ludzi dojrzałych, wypróbowanych, tych, co już wiele prób zdali. Inni nie zrozumieliby nas w ogóle. Lecz ci „dojrzali" i znani nam też ciągle rozwijają się i zmieniają, ciągle przechodzą nowe próby — i tak będzie do śmierci. To jest właśnie życie! Nie ma spokoju.
— Właściwie dlaczego?
— Kogo nie pcha naprzód miłość, tęsknota, pragnienie zbliżenia się do swego celu i źródła, ten będzie poganiany przez „przypadki", aby nie zastygł i nie zasnął, póki żyje (Pan to czyni z miłości, aby oszczędzić człowiekowi wstydu i cierpienia — tu).
Mówiłem ci, że wszyscy jesteśmy w drodze, ale niektórzy idą wstecz lub w bok. Zgnuśnieli, stali się wygodni i ostrożni, „przewidujący", jeżeli tym słowem można zasłonić egoizm i niezdolność do wyrzeczeń i trudów — a po tym się poznaje, czy miłość jest żywa, czy już tylko popiół się żarzy. My nie rezygnujemy, bo Bóg nie rezygnuje — aż do ostatniego tchu człowiek jest zdolny dać się ogarnąć, porwać Jego miłości. A jak było ze mną? Dlatego i ja nie mam prawa powiedzieć o nikim, że nie będzie już zdolny do służby Bogu.
Istnieje wolna wola, lecz też i nacisk sił zła, a teraz wszyscy pogrążeni są w depresjach, beznadziejności i smutku. Trudno się przez nie przebić nadziei, która nie ma materialnego poparcia. Stąd pozwalamy na próby, ale nadzieję trzeba chcieć podjąć. Kto bardzo kocha, bardzo ufa i bardzo tęskni, ten odpowie nam przyzwoleniem, pragnieniem służenia, dopomożenia nam we wspólnej pracy (dla Boga, dla Polski, dla Kościoła, dla ludzi, dla prawdy, dla sztuki, piękna i szczęścia). Plany Boże obejmują wszystkie drogi i wszystkie tęsknoty ludzkie. W Kazaniu na Górze Chrystus je wymienia, ale gdy mówi: „Błogosławieni, którzy płaczą, którzy cierpią dla sprawiedliwości", to mowa o tych, co cierpią, bo walczyli, bo przeciwstawiali się, a nie o tych, którzy pogodzili się, czyli uznali niesprawiedliwość — prawem. Błogosławieni są prześladowani, a więc świadczący o Bogu sobą, swoją postawą, swoją walką. Prześladuje się tych, których nie da się przekupić, przekonać czy złamać. My się do takich odwołujemy, bo ci są nam rzeczywiście braćmi, a więc oparciem dla nas i pomocą.

Jeszcze raz ostatnie zdanie: Prześladuje się tych, których nie da się przekupić, przekonać czy złamać. My się do takich odwołujemy, bo ci są nam rzeczywiście braćmi, a więc oparciem dla nas i pomocą.
Czy czegoś wam to nie przypomina?




9 komentarzy:

  1. Mi przypomina to pierwsze lata chrześcijaństwa, kiedy prześladowanie za wiarę było na porządku dziennym. Ciekawe, że wtedy Kościół rozrastał się najbardziej. Nieugięta postawa to ogromne świadectwo, które jest silniejsze niż wiele słów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta notka ma datę majową, ale była napisana jeszcze w kwietniu, gdy był wyraźny dysonans między komentarzami dotyczącymi Lecha Kaczyńskiego sprzed katastrofy z tymi, które płynęły non stop ze wszystkich kanałów telewizyjnych.
    Ale jeśli chodzi o Twoją wypowiedź i Twoje skojarzenia piękne jest to Twoje ostatnie zdanie Nieugięta postawa to ogromne świadectwo, które jest silniejsze niż wiele słów...

    OdpowiedzUsuń
  3. hi, you have nice blog.. u can view also mine..http://akoniwares.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. a mnie to przypomina ks. Popiełuszkę, ks. Zycha i tylu innych, którzy zginęli opluci przez SB i opinię publiczną. Jak dobrze, że Tam -jest Sprawiedliwość..i Miłosierdzie

    OdpowiedzUsuń
  5. No to miłosierdzie nade wszystko będzie potrzebne tym oprawcom. Ciekawe jednak, jak wielu z nich będzie chciało z niego skorzystać?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz -czytałam kiedyś,że aby przekonać (jakąś świętą -nie pamiętam którą -użalającą się nad losem szatana)o Swoim Miłosierdziu Pan Bóg zwrócił się do diabła i powiedział, że jeśli tylko wyrazi skruchę, żal, za popełnione grzechy -On mu przebaczy i będzie mógł wyjść z piekła. I diabeł nie chciał. W piekle są tylko ci, którzy tego chcą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jest - tylko ci, którzy chcą tam być (a może ściślej, którzy nie chcą być w niebie)

    OdpowiedzUsuń
  8. Leszku -napisz już coś nowego -co? zaglądam i zaglądam a tu bz (czyli bez zmian:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moherku, masz rację - przestałem pisać, bo było już tak, że nikt tu nie zaglądał (zwróć uwagę notka była umieszczona 21 maja, a pierwsze komentarze pojawiły się dopiero 2 czerwca, przy czym pierwsza osoba już więcej nie zajrzała, a druga w ogóle weszła tylko po to, by zostawić swoją reklamę), ale pora powrócić do pisania, skoro Ty jesteś:)

    OdpowiedzUsuń