17.5.09

Zachód słońca

Mówi Bartek:

Zrozum, Jego królestwo — to nie oderwanie nas, pozbawienie, odebranie nam czegokolwiek, cośmy darzyli miłością, a co jest Jego tworem, bo On się z nami dzieli, udostępnia nam wszystko swoje. Kto wejdzie do Jego królestwa, jest synem Bożym, dziedzicem, współposiadaczem wszystkiego, co Jego — czyli bezgraniczności. Cokolwiek istnieje, jest tworem Jego miłości, Jego natury twórczej, rozwijającej, wciąż darzącej, uszczęśliwiającej, dającej. Bóg jest Dawcą.
Czy teraz rozumiesz proporcje naszych cierpień i wysiłków w stosunku do Jego miłości? Otrzymujesz wszystko — za nic; nieskończone szczęście — za co? Właściwie za wszystko złe: obojętność, głupotę, lenistwo, upór — bo pomimo to, czym jesteś, On cię kocha! Bo Jego miłość jest ponad wszystkie nasze małe, bardzo małe i nędzne błędy. Jego miłość jest oceanem bez dna i granic, który pragnie przyjąć i otoczyć miłością swoją, dobrem, szczęściem wszystko, co biedne, samotne, nieszczęśliwe, co jeszcze nie objęte. Tylko pragnienie, tylko wezwanie, tylko te trochę miłości, którą możemy dać my, wystarcza, by cała potęga nieba stanęła przy tobie.
Naprawdę, taka miłość do takich tworów jak my jest niepojęta, jest tajemnicą Boga. Nie mam możliwości wyrazić jej ani nawet pojąć Jej ogromu. Tu wszystko nas przerasta.

Jeszcze raz powtórzę jedno zdanie: tylko te trochę miłości, którą możemy dać my, wystarcza, by cała potęga nieba stanęła przy tobie. Czyż to nie jest cudowne?



16 komentarzy:

  1. Tak.Jest cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Nelu - nawet się nie podpisałaś:( Cieszę się, że się wpisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan mym Przyjacielem
    Panie, całym swoim ułomnym sercem
    Pragnę wtulić się w Twoją obecność.
    Chcę poczuć jak moje serce topnieje
    I na nowo rozkwita dla Ciebie.

    Pragnę mocno przylgnąć do Twego Serca
    By się nie zgubić na bezdrożach świata.
    Odnaleźć w Twym Sercu pokój i radość.
    I móc trwać w Tobie na wieki

    Panie pomóż zrozumieć Twą wielką Miłość
    Zanurzyć się w jej głębokim Miłosierdziu
    Bym mogła powstać ku Twojej chwale
    I ku Twojej wielkiej radości.

    Gorąco proszę o łaskę wytrwania
    W tej wielkiej Miłości, jaką jest Bóg,
    Mój Prawdziwy Największy Przyjaciel,
    Moje Prawdziwe i Największe Dobro.

    Teresa Sz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla Ciebie Leszku niemoliwe zostac anomimowym
    Nela

    OdpowiedzUsuń
  5. Tereso, ciesze sie ze moge Ciebie spotkac tu znow
    Nela

    OdpowiedzUsuń
  6. Leszku - może to i cudowne ale wcale nie takie proste; na to byśmy z siebie wykrzesali tą odrobinę miłości [niedoskonałej miłości]składa się wiele czynników; nie jestem w stanie wymienić wszystkich, dlatego niech każdy sam zastanowi się jakie czynniki mają wpływ na miłosne drgnienie serca; pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam z toba Basiu
    Nela

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ to banalnie proste - wszystko sprowadza się do tego, by On działał w nas i poprzez nas. A jesteśmy Mu tak oddani, by to było możliwe, gdy sami Go kochamy. A kochamy, gdy pragniemy Go kochać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli wszytko się srpowadza do naszego chcenia?

    OdpowiedzUsuń
  10. W gruncie rzeczy tak, jako że On zawsze chce się nam dać i daje się, o ile tylko my tego na prawdę pragniemy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czesc Leszku:_)ciekawosc nie pozwala mi by nie zadac ci kilku pytanek:))))
    Czy ty czujesz sie Dzieckiem Bozym i czym dla ciebie jest nim byc...?i jeszcze jedno...Czy odnalazles juz w pelni siebie?tzn takiego jakim On cie stworzyl... bo chyba to jest... powinien byc nasz cel...byc takim jakim On nas chce widziec..takimi jakimi rzeczywiscie jestesmy....co myslisz..???
    podobno kazdy z nas ma nadane imie...:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odczytuję w tym Twój niepokój, czy aby na pewno rozpoznałaś to, jaka jest wola Boża względem Ciebie, czy aby nie jest tak, że oddaliłaś się nieco od wyznaczonej Tobie drogi. Tymczasem Bóg dał nam wolność i doskonale wie, jakie są tego konsekwencje - jest oczywiste, że nie zawsze dobrze wybieramy. Ale przecież On to wie - wręcz z góry zna każdy nasz wybór. Właśnie ta droga najlepsza dla nas ze wszystkich dróg, jest tak sprytnie ułożona, że obejmuje wszystkie nasze wybory. Nie umniejsza to wagi naszych wyborów, ale nie można wpadać w panikę, gdy odkryjemy, że jakiś konkretny wybór był beznadziejnie głupi - w takim odkryciu też jest nasze dobro. Innymi słowy sugeruję, by nie przeginać w rozpoznawaniu woli Bożej. Bóg nade wszystko przemawia do nas poprzez wydarzenia życia. Podobnie nie przesadzałbym ze znaczeniem odczuć. W Boże Ciało przed procesją poszedłem do św. Anny, a tam działy się takie rzeczy, że nie miałem najmniejszych wątpliwości, iż jestem Dzieckiem Bożym. Bardzo lubię takie chwile, ale wiem, że szybko mijają i nie świadczą o tym, jak blisko jest się Pana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mysle Leszku ze nie rozpoznaje jeszcze jaka jest wola Boza wzgledem mnie...ucze sie rozpoznawac...ale sprawa nie jest latwa..bo jak rozeznawac by podejmowac dobre decyzje??
    Ucze sie wiec byc soba... lub On mnie do tego uzdalnia by byc soba w pelni...swiadoma siebie, tego co dobre, a co zle w oparciu o Jego milosc... sluchasz dobrego ducha,a nie z pozoru dobrych podszeptów zlego.. to béde ja swiadoma swojego jestestwa i jak ,,anna mówi,, swojego pochodzenia... ZDOLNA do dobrych wyborów wiedzaca co jest dla mnie...oczywiscie to musi isc w parze z Bogiem...To droga...
    Ja bardzo chce byc-czuc sie takim Dzieckiem Bozym na co dzien...:)wydaje mi sie to bardzo wazne w drodze do Niego.. nie zaraz sie to stanie...w tym sie wiele rzeczy zamyka-jak jestes dzieckiem jestes ufny.. tak jak dziecko ufa rodzicom i czuje sie bezpieczne...jestes beztroski...jestes otwarty na zranienia...i prosty...prostota jest pieka nieprawdaż?:) Jesli chodzi o innych ludzi..nie patrzysz co kto...tylko patrzysz co ty...Jak beztroskie dziecko zaczynasz zyc i cieszyc sie zyciem.. nie przejmujesz sie tym co na co dzien,bo On troszczy sie o ciebie.. u nienawroconego czlowieka sprawy powszednie urastaja do problemu-boga ..to zycie staje sie bogiem,a nie ON...
    Wiedzac ze mama tata jest blisko i kochaja cie...wiedzac ze On jest blisko i troszczy sie o ciebie kazdego dnia(mozna tu duzo by pisac)...Jestes pewny Jego milosci, mozesz sie na niej oprzec i tak jak dziecko gdy czuje milosc rodziców.. cieszyc sie malymi rzeczami...zyc..i byc otwartym na innych...byc prostym i radosnym...nie zwarzac na ich nieakceptacje,na ich ranienie ciebie i wogóle zlo innych..bo milosc jego cie chroni i niesie... troche sie rozpisalam Leszku...pozdrawiam fajnie by bylo uslyszec co u ciebie jest na fali jakie swiatelka cie niosa...:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie to napisałaś:) Wspaniałe rozwinięcie innego zdania: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (Mt 18:3) Ale wracając do Twojego pierwszego zdania Mysle Leszku ze nie rozpoznaje jeszcze jaka jest wola Boza wzgledem mnie...ucze sie rozpoznawac...ale sprawa nie jest latwa..bo jak rozeznawac by podejmowac dobre decyzje?? pamiętaj również o tym, że najczęściej jest tak, iż tak naprawdę (niezależnie od naszego subiektywnego odczucia) idziemy właściwą drogą i Bóg nie stawia przed nami konieczności dokonywania wyborów. Możemy nawet oskarżać siebie, bo ciągle coś jest nie tak, nie widać zmian, ale przecież sama piszesz Ucze sie wiec byc soba... lub On mnie do tego uzdalnia by byc soba w pelni.... No właśnie On mnie do tego uzdalnia. Bywamy niecierpliwi, a tymczasem na wszystko co trwałe i wielkie potrzebujemy czasu. Mocno wierzę w to, że tak naprawdę od dawna dajesz się prowadzić - On bierze Cię za rączkę, a Ty ufnie idziesz za Nim. Bardzo gorąco Ciebie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziekuje...dokladnie tak bylo i jest jak piszesz.....od oskarzen..i nieciepliwosci..
    z przychodzacym slowem... potrzeby czasu i dojrzewania...dobrze jest uslyszec cos co jest potwierdzeniem czegos....:)dzieki....

    OdpowiedzUsuń