26.11.09

Aby móc spotkać się z Bogiem

21 X 1983 r. Mówi Matka.

Czyściec nie jest „miejscem", a „stanem", ale stan jak gdyby „odległości" od Boga zmienia się; „odległość" jest też określeniem umownym. Bóg kocha nas całkowicie i bezwarunkowo, lecz człowiek, aby móc spotkać się z Bogiem (już w wieczności), musi też kochać — co prawda miłością darowaną przez Pana, ale uproszoną, przyjętą zezwoleniem, aby „przepaliła" całego człowieka i wypełniła go (każdego wedle jego miary pełni). Mówię „przepaliła", gdyż na ziemi miłość do Boga człowiek przyjmuje i rozwija w sobie, pracuje nad tym, aby miłość Chrystusowa rosła w nim — i w miarę pragnienia i stałych wysiłków tak się dzieje.
Natomiast tu, w naszym świecie, gdzie czas nie istnieje, a skończyły się też szanse przezwyciężania pokus, wyboru i pokonywania trudności (których terenem jest tylko życie na ziemi, życie związane z czasem i materią, a także z obecnością czynnie atakujących sił zła), tu wszystko, co nie zostało uświęcone przez Miłość, oczyszcza się przez „wypalenie", unicestwienie w człowieku wszelkich narośli duchowych. Człowiek w czyśćcu ogołaca się sam z błota, brudu, kurzu, a niekiedy z ogromnych „tobołów szmat", w które zdołał się przyoblec na ziemi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz