5.7.09

Ludzkość obecnie

Jesteśmy jak pojedyncze nuty nieskończonej pieśni, w której każdy instrument jest innym zespołem (narodem, miastem, zakonem, związkiem) i każdy śpiewa we właściwym czasie własny wątek. Ten hymn ku chwale miłości Pana do nas i Jego miłosierdzia powinien być nieskazitelnie harmonijny cudownie czysty potężnie brzmiący — taki, na jaki Bóg zasługuje. A tymczasem to, co teraz ludzkość „wygrywa", jest przerażające. Jedne nuty są głuche, inne fałszywe, całe instrumenty fałszują. Tak mówiąc między nami, czyli gdybyśmy dalej opierali się na przenośni, to głos ludzkości obecnie jest przerażającym wyciem, i to wyciem trwogi i przerażenia, jak głos syreny samochodów gestapo. To, co ludzkość przejawia, w naszym świecie jest przeczuciem katastrofy, krzykiem lęku, grozy, bólu i obrzydzenia. Ludzkość jako całość jest jak człowiek zgangrenowany: czuje, że gnije, cierpi i miota się szukając ratunku — tyle że nie u Boga, a wprost przeciwnie. To jak granat przed wybuchem: wre, syczy — i nie ma odwrotu.
Gdyby nie miłosierdzie Boga, Jego cierpliwa i wyrozumiała miłość, Jego współczucie dla tej części ludzkości, która cierpi wraz z Nim, która kocha i przebłaguje, nie byłoby ratunku. Tylko, widzisz, On zna całość, całą ludzką rodzinę, tę teraz żyjącą i nas. A my też prosimy. Gdyby nie miłość tak silnie łącząca Boga z nami wszystkimi, ludzkość nie istniałaby już obecnie (czyli nie miałaby przyszłości). Królestwo Jego ograniczyłoby się, a plany Boże zamyślone dla nas (ludzkości obecnie żyjącej i przyszłej) byłyby przekreślone przez naszą złą wolę.
Jakim nieskończonym cudem jest miłość Boga do nas!

W tej wypowiedzi pobrzmiewały jeszcze echa wojny. Pytanie, czy dziś ta wypowiedź byłaby inna?
Obawiam się, że nie; obawiam się, że nadal aktualne jest zdanie Ludzkość … cierpi i miota się szukając ratunku — tyle że nie u Boga, a wprost przeciwnie. To od nas zależy, czy w końcu straci ono na aktualności…




8 komentarzy:

  1. Niestety to prawda... Inna by nie była...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale może doczekamy innych czasów?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wierzę, że oczyszczenie Ziemi, na które Anna czekała (tak pisze w swojej książce "Boże wychowanie") już się zaczęło. Zaczęło się powoli i rozwija się by ludzie nauczyli się pomogać sobie i by zdążyli zadbać o dusze. Może niektórym łatwiej jest uznać, że tego oczyszczenia nie ma i nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Notkę zakończyłem zdaniem To od nas zależy, czy w końcu straci ono na aktualności…

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba mieć nadzieje drogi Leszku, że doczekamy innych czasów... Ale zacząć musimy przede wszystkim od siebie i dawać świadectwo swoim życiem tak aby inni patrząc na nas sami zaczeli się zmieniać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, dokładnie tak i ja myślę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Leszku -do kom. 2009-07-07 18:17:00 to ja się chcę zapytać: czy Ty wierzysz w oczyszczenie Ziemi zapowiadane przez wielu wizjonerów w tym i przez Annę(wiem, że nie ma takiego obowiązku wierzyć w to co Anna pisze).

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety muszę przyznać, że nie chwyciłem pytania, a co gorsza nie potrafię na nie odpowiedzieć. "Boże wychowanie" czytałem wiele lat temu (nie pamiętam ile lat temu zostało ono wydane, ale czytałem bezpośrednio po wydaniu) i tego, o co pytasz, nie zapamiętałem. Mam je na działce - postaram się przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń