piątek, 16 stycznia 2009

Chrystus podzielił się z nami możnością ofiary 1

To mówi matka Anny:

Widzisz, tak jest w naszym królestwie, w królestwie miłości. Bierzemy z Niego przykład. Chrystus, nasz Pan, Brat, Zbawca i Ojciec, nasz najbliższy Przyjaciel miał moc osłonięcia nas wszystkich — odkupienia — ale i nam dał te możliwości. Podzielił się z nami swoją najcudowniejszą bronią — możnością ofiary. Ty rozumiesz, że można za kogoś ofiarować życie, ale nie wiesz, że można wszystko — można odrobić, naprawić, odcierpieć, przejąć na siebie to, czego ktoś inny dźwigać już nie miał sił. Na „ziemi" nie tylko jedni na drugich ciężary zrzucają, również można je z innych zdjąć.

Jeszcze raz powtórzę Ty rozumiesz, że można za kogoś ofiarować życie, ale nie wiesz, że można wszystko — można odrobić, naprawić, odcierpieć, przejąć na siebie to, czego ktoś inny dźwigać już nie miał sił. Czy to nie jest cudowne?


22 komentarze:

  1. Leszku - instynktownie unikamy cierpienia, więc bohaterstwem jest branie na siebie cudzych trosk, krzywd i bólu. Takim bohaterem była moja Mama - uczyniła wszystko, abyśmy my mieli lepiej w życiu. Poniosła straszną ofiarę, ja nie dorastam jej do pięt, ale czasami zdarza się, że to zakodowane w genach poświęcenie się odzywa i umiem się wtedy poświęcać; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak Leszku -to jest cudowne. Ale wiesz czego bardzo się boję? Tego,że będąc wierząca i wyznając zasady, które wyznaję stanę się człowiekiem nieludzkim, bez serca, maszyną modlącą się, chodzącą często do kościoła, ofiarowującą każdy dzień swojego życia w jakiejś intencji...maszyną...
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  3. ..bo powinnam mieć miłość w sercu -ale odczuwam zmęczenie i tak jak Basia pisze -zdecydowaną wprost niechęć do cierpienia.
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, masz rację - instynktownie unikamy. Ale zauważ, że to mówiła mama Anny. A zatem okazuje się, że będąc po tamtej stronie życia dojrzewa się do takiej właśnie postawy. Mało - odczuwa się w tym wielkie dobrodziejstwo dla siebie samego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moherku, nie uwierzę, że Ty mogłabyś się przemienić w maszynę. Po prostu nie uwierzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leszku, czy jest tam napisane w jaki sposób mozna zdjąć z kogoś ciężary? Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem jak? W jaki sposób można odrobić, naprawić, odcierpieć, przejąć na siebie to, czego ktoś inny dźwigać już nie ma siły? Np odcierpieć? Jak? Przez modlitwę? A może Post lub jakies postanowienie? Bardzo mnie to interesuje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Są tacy Leszku co mnie w tym utwierdzają.Czasem już sama nie wiem kim jestem...chociaż na pewno wiem, że tęsknię za Bogiem i bardzo chcę by mógł żyć w ludziach,którzy mnie otaczają.
    To jest straszne gdy ktoś Ci mówi, że zabijasz Boga.Może nie dosłownie - ale mówi...
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  8. ..bo istnieje coś takiego jak moja osobista odpowiedzialność za to by Bóg mógł żyć w sercach ludzi, którzy wokół mnie żyją. I ta odpowiedzialność przekłada się na konkretne czyny (pranie, sprzątanie, gotowanie...:)...i są różne teorie nt. tego jak w praktyce to ma wyglądać.
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  9. ..może to właśnie jest ten sposób "naprawiania" o który pyta M@c? -przyjąć to wszystko co teraz tak mnie dosłownie dobija w intencji zmarłych

    może zmienię nick na Dobity Moherek?:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie napisałam wszystkiego bo się nie da.
    Ale jestem ciekawa jak odpowiesz M@c:)
    Dobity:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moherku, parę dni temu wysłuchała „teorie ” syna. Wynik: niesie odpowiedzialność ze wyrósł egoista, a za to ze musi czasem coś ugotować, to normalnie. Trzymaj się Moherku, odpocznij, nie poddawaj się.
    Nela

    OdpowiedzUsuń
  12. M@c, nie wiam czy moje świadectwo coś rozjaśni, no spróbuję. Po śmierci mamy, mysia la zostać na wsi i chodzić do pracy 4 km, po wiejskiej drodze (w Moldawii nie taki drogi jak w Polsce). I to nie spacerem, bo w domu sparaliżowany tata. Ofiarowałam tę drogę w intencji SP mamusi. Nie razy ta podróż nie była dla mnie ponad siły. Czy nie mama mnie pomagała?
    Nela

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomagała Nelu.Dobry przykład:) A Ty też się trzymaj:)***
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ofiaruje za mojego brata ...tak bardzo tesknilam za brata :(...Pozdrawiam bliznich

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam, że się nie włączyłem na gorąco w tę rozmowę, ale wczoraj nie działał mi internet. Mnie się wydaje, że najistotniejsza jest w tym wszystkim sama świadomość jedności z kimś. Sądzę, że będąc tu na ziemi nigdy tego nie zrozumiemy - możemy jedynie przeczuwać. Moje przeczucia są takie, że problem dotyczy styku ze światem duchowym - tam, gdzie jest miłość, tam złe duchy nie mają wstępu. My tego nie dostrzegamy, ale ci, którzy są po tamtej stronie widzą złe duchy, które robią wszystko, by nas sprowadzić z dobrej drogi na złą; tam gdzie jest miłość, ich możliwości działania są ograniczone. I nieważne w jaki sposób sposób wyraża się nasza miłość. Czasami nie może już inaczej, niż tylko w modlitwie. Ale to też jest realne działanie. Tak samo przyjmowanie naszego cierpienia w czyjeś intencji jest całkiem realnym działaniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj Leszku -dostrzegamy...bo nie zawsze odczuwasz miłość.Zamiast niej może być oschłość.
    Sama pisałam Paulince, że nie można się przyzwyczajać do uczuć lecz trzeba być wierną bez uczuć. I wtedy podchodzi zły duch i "tłumaczy" człowiekowi, że tak naprawdę to nigdy nikogo nie kochał...i jest maszyną:)
    Gdy doświadczenie dłużej trwa zaczynasz myśleć, że może to prawda... przestajesz sobie ufać ...itd
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę,że wtedy wzorem jest Pan Jezus w Ogrójcu. Trzeba trwać wolą w tym co dobre, tak jak się potrafi.
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  18. Moherku, gdy pisałem nie dostrzegamy, myślałem o tym, że my nie dostrzegamy złych duchów, a przez to nie dostrzegamy również tego, że tracą one możliwości dostępu do nas, o ile jesteśmy otoczeni miłością.
    Ty napisałaś coś, z czym oczywiście się zgadzam, ale co jest czymś troszkę innym.

    OdpowiedzUsuń
  19. swietny pomysl jesli chodzi o ten blog przeczytalam notkę wprowadzającą ale nie przeczytałam wszystkich postów :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mnie cieszy, że to Ciebie zainteresowało. Mam więc nadzieję, że będziesz stałym gościem:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze mówiąc Leszku -to ja sama nie wiem co napisałam:) Bo chciałam napisać o możliwości dostrzegania przez człowieka (tu na ziemi) złych duchów poprzez skutki ich działania. Miałam przy tym na myśli, ze te skutki człowiek odczuwa (dostrzega)w swoim życiu duchowym.
    A może Ty miałeś coś innego na myśli pisząc o dostrzeganiu?

    A tak w ogóle -to ja się też zgadzam:)
    Moherek

    OdpowiedzUsuń
  22. A widzisz - to się nie zrozumieliśmy. Gdy ja pisałem o dostrzeganiu, lub nie, myślałem o czymś dosłownym. Ale najważniejsze, że się zgadzamy.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.