22.2.09

Golgota [2]

Przypominam, że ostatnim elementem wypowiedzi Bartka było stwierdzenie, że to poprzez nasze lęki szatan ma do nas dostęp. Anna reaguje na to pytaniem:

— A nie przez intelekt?
— Intelekt jest „funkcją" aparatu mózgowego, wynikiem jego sprawności. Dlatego pycha jest głupotą, że człowiek pyszny uważa za własne to, co otrzymał, aby służyć. Najczęściej im więcej otrzymał człowiek, tym więcej w nim pewności siebie, swojego znaczenia, i tym więcej pragnienia brania, bo sądzi, że w imię tych darów „należy mu się" coś więcej niż innym. To jest tragedią tych bogato uposażonych. Gdyby można wybierać, należałoby zawsze pragnąć mniej otrzymać niż więcej. Wtedy odpowiedzialność jest mniejsza i mniej możliwości nadużycia tych darów, sprzeniewierzenia ich dla siebie.
Dlatego ciesz się ze swoich braków i nie myśl o tym, że pragnęłabyś być w czymś „lepsza", więcej otrzymać; na ogół z takich ludzi mało mamy pożytku (my, ludzkość). Myśl o jednym, że pragniesz, aby Chrystus tobą kierował, abyś mogła dopomóc Mu w Jego pracy nad podniesieniem ludzkości. A ludzkość to miliony pojedynczych ludzi; im trzeba pomagać.

Zwróćmy uwagę na to zadanie nie myśl o tym, że pragnęłabyś być w czymś „lepsza", więcej otrzymać. Tak łatwo się użalamy nad sobą, że czegoś nam brakuje; tymczasem Bartek mówi wyraźnie Myśl o jednym, że pragniesz, aby Chrystus tobą kierował, abyś mogła dopomóc Mu w Jego pracy nad podniesieniem ludzkości. I od razu dodaje, byśmy przypadkiem nie rozpłynęli się w ogólnikach A ludzkość to miliony pojedynczych ludzi; im trzeba pomagać.


6 komentarzy:

  1. Widzisz Leszku, chcę być lepsza ale tak wogóle lepsza a nie od kogoś, chcę po prostu stawać się lepsza. A pomaganie ludziom bardzo "boli", ale przynosi osobiste zadowolenie. Tylko czasami, gdzieś bardzo głęboko pojawia się myśl, że mógłby czasami ktoś pochwalić, czy podziękować i to wtedy chyba szatan budzi naszą pychę.

    Proszę Cię Panie…
    Proszę Cię Panie bądź przy mnie blisko
    I mnie podtrzymuj, gdy upaść zechcę.
    Daj skruchę sercu, niech poznam wszystko,
    Czym Ciebie Panie ranię wciąż jeszcze.

    Nie wzgardź mną Jezu, choć ja wzgardziłam
    I się wyrzekłam Ciebie mój Panie
    Gdy zła godzina i osąd kłamliwy
    To tak jest trudne do Ciebie przyznanie

    Przyznaj się do mnie, choć nie zasłużyłam
    I wybacz winy, choć ja nie wybaczam,
    Bym zobaczyła ten mój brak miłości
    Brak zrozumienia i zwykłej litości.

    Jeśli do serca pychę przygarnę,
    I będę siebie nad innych stawiać
    To Ty mnie zawsze i wciąż upokarzaj
    Bo przecież jestem tylko prochem marnym

    Spraw o mój Jezu bym umiała kochać.
    Ciebie mój Panie we wszystkich bliźnich,
    Żyć i wybaczać ciągle w Twoje Imię.
    Uczyń serce moje, według serca Swego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tereso, jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi - trudno się dziwić, że pragniemy, by to, co dla innych robimy, było przez nich zauważone. Ważne jest tylko co decyduje o naszym postępowaniu - jestem pewien, że w Twoim przypadku jest to pragnienie dobra tych ludzi; to, że nie dostajesz cukiereczka za to, nie zmienia faktu, że nadal się o nich troszczysz, a tylko jest Ci przykro, że nie osłodzili Twojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te słowa pasują do mnie jak ulał, więc podjęłam postanowienie wielkopostne [zapisane na moim blogu]"NIE NARZEKAĆ" czyli nie użalać się nad sobą. DZIĘKOWAĆ BOGU za wszystko. Czy mi się to uda ???

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę podobnie jak Terenia. Bardzo chcę stawać się lepsza. Chcę, chcę...ale czy się staję?

    OdpowiedzUsuń
  5. Postanowienia Ewci bardzo mi się podobają. Dołączam się:)i postanawiam sobie oprócz tego ćwiczyć ufność w Miłosierdzie Boże.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moherku - J.P.II mówił żeby "mieć nadzieję nawet wbrew nadziei oraz ufność nawet wbrew temu co się dzieje, ale to bardzo trudno do osiągnięcia. Wiem coś o tym; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń