15.2.09

Niebo. Czyściec

29 IX 1968 r. Mówi Bartek.

— Wszyscy, którzy tu są (w królestwie Chrystusowym), są mniej lub więcej „święci", ale nie ma zbyt wielu takich, którzy już w momencie śmierci byli całkowicie dojrzali, czyści i u których motorem działania była wyłącznie czysta, bezinteresowna miłość Boga, którzy kochali Go i ufali Mu, a także ci, którzy swoją śmierć złożyli w Jego ręce. Twoja i moja Matka są takie, także twoja ciotka — pani Alina, „Garda" i wielu innych, którzy są z nami. Oni pomagają w „rozwoju", w zrozumieniu innym, takim jak ja.
Tu się widzi, ile kto ma w sobie miłości. Miłość to siła. Przejawia się jako energia, blask, ciepło, dobroć. Po prostu, zbliżając się do kogoś, kto żyje miłością, odczuwamy ją również. Ona i nas obejmuje. Dlatego nie czujemy wstydu czy zażenowania wobec tych osób, bo one w stosunku do nas mają pragnienie podzielenia się z nami swoim szczęściem, zbliżenia do Boga, no, po prostu kochają nas. U mnie jest np. „uczucie" bólu, żalu, że nie potrafiłem zrozumieć sensu ani celu istnienia, że nie odpowiadałem na Jego miłość, że nie oddałem się Zbawicielowi na służbę, póki mogłem. Że On liczył na mnie, kochał, a ja się nieustannie odwracałem i odrzucałem Jego miłość. Wstyd jest za własną głupotę i ślepotę. A przebywanie z ludźmi pełnymi miłości jest szczęściem, praca z nimi — najwyższym zaszczytem, dowodem zaufania.
To nie wygląda tak, że niebo i czyściec, to jest coś oddzielnego, odgrodzonego od siebie. Gdy Jego miłosierdzie nas obejmuje, już jesteśmy włączeni (potencjalnie) do Wspólnoty Świętych, jesteśmy w obrębie Jego królestwa — ale na prawie „żebraka": kogoś, kto wprosił się korzystając z miłosierdzia Gospodarza (może nie żebraka, a raczej kogoś, kto nie nałożył „szaty godowej" z własnej woli). On, Pan i Władca przyjmuje cię, bo wie, co byłoby z tobą, gdyby cię nie przyjął, ratuje cię po prostu, i to nie przed „śmiercią", a przed przerażającą, potworną wiecznością bez miłości; wiecznością nienawiści, głodu miłości i wiecznego braku w pełnej świadomości, że dobrowolnie ten stan się wybrało, mogąc wybierać.

Sugerowałbym tym, którzy jeszcze tak nie myślą, przeczytać tę wypowiedź Barka kilkukrotnie – może wręcz nauczyć się jej na pamięć. Myślę, że teraz już widać wyraźnie, że gdy my mówimy o czyśćcu, a protestanci o niebie, to mówimy dokładnie o tym samym. Od wieków trwający spór jest w gruncie rzeczy sporem o słowa, a nie o treści (jakże zresztą mógłby być o treści, skoro to wcale nie jest wynalazek protestantów, by wiarę opierać o Pismo Święte (tyle, że my dodatkowo uznajemy przekaz ustny, który nazywamy Tradycją).

20 komentarzy:

  1. Smak Twojej Miłości
    Panie poznałam smak Twojej Miłości
    Wiem jak to jest za Tobą tęsknić
    Naucz mnie kochać Cię całym sercem
    W Twoich oczach odnajdywać siebie

    Spotkanie z Tobą będzie pełnią szczęścia
    Celem mego życia będzie wielbienie Ciebie
    Myśli moje będą już tylko przy Tobie
    Twój ciepły głos będzie mnie tulił do snu

    Obdarzę Cię bezgranicznym zaufaniem
    Niech poczuję jak wiele dla mnie znaczysz
    Gdy zgrzeszę poczuję pustkę i zwątpienie
    Będzie to dzień, w którym mnie opuścisz

    A gdy zrozumiem błędy, które popełniłam
    I dlaczego pozwoliłam Ci odejść
    To łzami tęsknoty będę się zalewać
    I szczerze żałować za grzechy swoje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się Leszku, że nie znam dokładnie poglądów protestantów.Jakoś nie są dla mnie ważne. Może dlatego, że żaden protestant nie zwracał się do mnie ze swoimi poglądami czy wątpliwościami -w przeciwieństwie do Ciebie.
    Wolę skupić uwagę na tym jak zdobyć dla Boga jak najwięcej miłości ludzi wśród których żyję.
    I to takie trudne zadanie w niektórych przypadkach...bardzo trudne... i jeszcze jak zwiększyć własną miłość i wdzięczność dla Niego -Bardzo Trudne

    OdpowiedzUsuń
  3. Terenia pisze:.."poznałam smak Twojej Miłości....i.."Naucz mnie kochać Cię całym sercem"..to tak jest Tereniu -prawda? Każdy koniec jest początkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłość to fundament życia, zarówno doczesnego, jak i wiecznego.
    "Niechaj płomień twej miłości spali mnie, niechaj spłonę dzisiaj w nim."

    OdpowiedzUsuń
  5. Tereso, jak zwykle w ciszy przysłuchuję się Twojej modlitwie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Moherku, protestanci po pierwsze na słowo czyściec się od razu zaperzają i atakują nas, że sobie sami ten czyściec wymyśliliśmy. Po drugie uważają, że dla nas świętych obcowanie to oddawanie czci boskiej zwykłym ludziom (w to już chyba sami nie wierzą, to za to atakują nas ciągle za kult maryjny). Tutaj mamy wyraźnie powiedziane, że zarówno święci, jak i dusze czyśćcowe przebywają razem w pełnej wzajemnej łączności. Te słowa Bartka To nie wygląda tak, że niebo i czyściec, to jest coś oddzielnego, odgrodzonego od siebie. Gdy Jego miłosierdzie nas obejmuje, już jesteśmy włączeni (potencjalnie) do Wspólnoty Świętych, jesteśmy w obrębie Jego królestwa — ale... są bardzo ważne, bo są i dla nas zrozumiałe i jednocześnie są do przyjęcia przez protestantów i tylko szkoda, że ich nie czytają:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Paolo, wręcz jest tak, że życie tu na ziemi jest nam dane po to, byśmy nauczyli się kochać. Jest to nam potrzebne, byśmy mogli się zjednoczyć z Panem. To, czego nie nauczymy się jeszcze za życia na ziemi, będziemy musieli przyswoić już tam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo! Więc moja wiara w piekło i niebo broni się w wypowiedzi Bartka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Angeliko, ale jednocześnie moja w czyściec, niebo i piekło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Leszku - analizując ten temat pod kątem własnym i swego "ego" biję się w piersi i wołam; "moja wina....moja wina...." bo choć nie jestem jedyna, to chyba nie umiem kochać bliźniego swego jak siebie samego. Nie umiem i nic na to nie poradzę. To jest wyższa szkoła jazdy, której nie potrafię przebrnąć. No bo jak kochać kogoś kto mi urąga, kto wyzywa mnie do Judaszy, kto nazywa mnie bałwochwalcą za kult Maryi itd. nie umiem kochać takich ludzi ale powierzam ich Maryi i Jezusowi - ONI ich kochają za siebie i za mnie; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Basiu, gdybyś zaczęła tym osobom złorzeczyć (A niech cię piekło pochłonie! i inne takie), to miałabyś się czym martwić. A jak Ty oddajesz te osoby w najlepsze ręce, to skąd u Ciebie to zdanie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja żona własnie kończy czytać pierwszą ( z dwóch ) książek i wczoraj przeczytała mi kawałek o naszej beznadziejności... uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy chrześcijanin. a Ty robisz WIELKĄ ROBOTĘ... NAPRAWDĘ WIELKI " SZACUN " z mojej strony. A pamiętam jak chciałeś w pewnym momencie przestać... zaraz na poczatku... jednak szatan nie wygrał i Ty się nie poddawaj... TsJ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mamy dokładnie to samo zdanie o świadectwie Anny - ja również uważam, że powinien je przeczytać każdy chrześcijanin (i to właśnie nie tylko katolik, do czego dosyć często wracam w komentarzach). Z tego też powodu, gdy podniosły się głosy, że za często tu piszę, podjąłem decyzję o zamknięciu głównego bloga (tego bloga nigdy nie zamykałem), bo miałem nadzieję, że to pomoże temu blogowi. Niestety tak się nie stało:( Np. w lutym w zależności od dnia zaglądało tu od 0 do 7 osób dziennie (co prawdę powiedziawszy i tak jest zawyżoną liczbą - Teresa, która ostatnio najczęściej tu przychodzi, za każdym razem ma inny IP, a więc jest liczona kilkakrotnie). Ale choćby już tylko Teresa tu zaglądała, będę umieszczał kolejne fragmenty tego świadectwa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dokońca jest tak jak myślisz... ponieważ tylko na moim przykładzie widać, że dzięki temu blogowi coś się dzieje... Ponieważ nie chciałem czekać kupiłem te książki i jeszcze kilka innych ( spójrz na moj ostatni wpis ). Ksiązki te czytamy razem z żoną, a w prezencie dostała je również moja mama ( znając ją książkę tę pozna jeszce kilka osób ). Tak więc na blog może przychodzi średnio 7 osób ale "łańcuszek", który rozpoczołeś kręci się już w realu... i na innych blogach... Poza tym świadectwa Anny sa dostępne on-line więc kilka nastepnych osób zainspirowanych trescią może czytać Anne w inny sposób. Jedno jest pewne ;-) Nadejdzie dzień, w którym wszystko bedzie juz jasne ;-))))
    TsJ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaglądam tu kilka razy na dzień, jeżeli czas mi pozwala. Szukam czegoś, czego mi brak, ciągle gdzieś się gubię i usiłuję się odnaleźć. Ciągle chcę zrozumieć, dlaczego moje życie toczy się tak a nie inaczej i jak na razie nie jestem mądrzejsza niż byłam kiedyś. Nie mam nikogo kto umiałby mi wytłumaczyć zawiłości mojego życia, bo ilekroć zdaje mi się że mogę się przed kimś otworzyć, wydarza się coś co zamyka mi usta i nadal tkwię w nieświadomości.
    Nie wiem dlaczego mam za każdym wejściem na stronę inne IP, słaba jestem w obsłudze internetu i boję się niespodzianek, bo syn pisze pracę dyplomową na tym komputerze.

    Ocal mnie – Boże 16.02.2009.20.25.
    Dlaczego nie umiem modlić się?
    Gdy strach zatrzymał serce me?
    Dlaczego brakło w ustach słów?
    Gdy mróz zamroził myśli me?

    Dlaczego we mnie zwątpień tyle?
    Gdy ktoś przyjazną dłoń wyciąga?
    Dlaczego tyle nienawiści?
    Kiedy odchodzi niekochany?

    Dlaczego tyle pychy w sercu?
    Gdy widzę piękną świata twarz?
    Przecież to nie jest moje dzieło.
    To Twoje dzieło Ojcze nasz.

    Ratuj Panie, bo pustka w głowie.
    Bo nie potrafię modlić się.
    Pomóż mi wybrać słowa dobre.
    Ocal mnie Boże od niemożności..

    OdpowiedzUsuń
  16. m@c średnia od początku istnienia tego bloga wynosi 3.3, a nie 7 (7 to była maksymalna liczba osób w tym miesiącu). Jeśli uwzględnić podwójne liczenie niektórych wejść (w tym moich - i z pracy i z domu), to realna średnia nie przekracza 2 osób dziennie (ale na jedną notkę daje to więcej osób). Pisząc o niebie lubię chodzić po ziemi - takie statystyki dobrze oddają rzeczywistą wagę tego, co robię. Ale jeszcze raz podkreślam, że jeśli będzie choćby jednak osoba, której ten blog będzie potrzebny, to ja będę go prowadził nadal.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tereso! Jak Ty możesz pisać, że nie umiesz się modlić - to kto umie, jeśli Ty nie umiesz?! Twoja modlitwa jest zawsze piękna. Bardzo lubię przysłuchiwać się Twojej modlitwie. Nie mam odwagi, by ją komentować (bo kim że miałbym być, by komentować czyjąś modlitwę (sic!)), ale uwielbiam jej się przysłuchiwać.
    Bardzo mi miło, że na moich blogach - i na tym poświęconym modlitwie kontemplacyjnej i właśnie na Świadkach tak wspaniale rozmawia Ci się z Bogiem:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Leszku - zbyt dużą wagę przywiązujesz do statystyki. m@c ma rację. Ty masz pisać, a resztę pozostawić woli Bożej. Nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić komu to może się przydać co piszesz. Kogo Bóg podeśle na ten blog, to już Jego wola. Czyńmy swoją powinność; masz przykład z moim blogiem - kiedy mnie ogarnęło zniechęcenie i przymierzałam się poddać, zrezygnować i zaniechać pisania, ni stąd ni zowąd padła propozycja [oferta] współpracy w pisaniu na moim blogu; o jak niezmierzone są wyroki Boskie; pisz...pisz...pisz i nie licz pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Basiu, ile razy mm mówić, że nie było takiego momentu, bym miał zawiesić tego bloga. Ja tylko mówię o tym, jakie jest jego rzeczywiste znaczenie. Przecież od tego zaczynała się notka o paradoksach, że ten blog, który w moim odczuciu powinien budzić większe zainteresowanie, wcale go nie budzi.

    OdpowiedzUsuń